Tropical Disco Records DJ set / świat wytwórni
Zastanawiałem się jak zacząć ten artykuł, ten rozdział. I chyba trzeba napisać wprost – sprowokował mnie jeden z kolegów. Jakiś czas temu była impreza w lokalnym klubie. Byłem w line upie. Właściwie zaraz miałem wejść i zacząć set. Wcześniej przy barze złapał mnie kolega i rzucił hasło: ej Frankee przyznam, że ostatnio słucham kawałków z tej wytwórni – patrzę na ekran telefonu i apki platformy streamingowej a tam flaming! Czyli dobrze znajome mi Tropical Disco Records… Od razu głośno powiedziałem i poklepałem po plecach – Ej… fajnie. Mam sporo płyt z tej wytwórni i szanuję Moodenę. I podczas grania setu jakoś dziwnie mi było, bo tylko poklepałem po plecach… wiedziałem że już nie będzie okazji tego wieczora o tym pogadać. A chciałbym bo tematów związanych z wytwórniami, szukaniem wykonawców z wytwórni itd jest cała masa.
Potem jak obudziłem się rano stwierdziłem że te kawałki z tej wytwórni są tak fajne i tak “proste” że powinienem ad hoc stanąć i nagrać bez przygotowania set. Potraktowałem to trochę jak chellenge. Przecież nie raz już to robiłem. W trakcie nagrywki ( nagrałem za pierwszym razem jak zwykle) rozmyślałem sobie o tej wytwórni. Bo niby każda jest inna ale każda ma w swoich wydawnictwach cechy wspólne. A wręcz jest mega charakterystyczna w swoim brzmieniu. Skupia artystów muzyków, producentów, wykonawców, remixerów którzy wyznają jej wspólną ideę.
Naprawdę w ciągu ostatnich lat wśród rosnącej “mody” na wszelkie edity i rozwijającej się scenie “disco” TA właśnie wytwórnia wychodziła naprzeciw oczekiwaniom dj-ów i publiki.
Zanim rozwinę i naprowadzę na ten set, chciałem troszkę o historii i korzeniach takich wytwórni.
Wszystko sprowadza się do pytania: w jaki sposób DJ kupują płyty?
Wiadomo – sposobów jest kilka, kilkanaście, np. przez internet. Nawiasem mówiąc też kupuję płyty na kilka sposobów. Ale tutaj muszę skrócić ten wywód i od razu naprowadzić na ten specyficzny rodzaj zakupów na tzw. “diggera”. Kim jest ów gość? To człowiek który nie boi się kurzu, potrafi przemierzyć setki, tysiące kilometrów żeby w znaleźć się w miejscu gdzie są tysiące może miliony płyt i zna podstawowy angielski (o tym za chwilę). Dam tutaj przykład, gdzie zauważyłem te wszystkie prawidłowości… Londyn kilka lat temu, dzielnica Hakney. Ale wzór jest podobny – 1-2 piętrowy wąski budynek, który na piętrach ma podzielone sekcje, ściany – soul, funk, disco – ale to wszystko jak ja to mówię “banały”, klasyki. Większość z dobrych sklepów mają też piwnice do których zapraszają nielicznych, bardziej zaufanych stałych klientów, którzy mogą sobie korzystać (bo potrafią z gramofonów, robią to szybko i kupują dużo, nie robiąc bałaganu w boxach na płyty).
Wyobraźcie sobie, że jesteście w takiej sytuacji: Twój kolega mieszkający w Londynie przedstawia Ciebie właścicielom mówiąc, że ręczy za Ciebie i prosi o dostęp do piwnicy. Właściciel patrząc, że masz w ręku case (kejsa na płyty na 60-80 LP) traktuje Ciebie poważnie i zaprasza. I oto stoisz w obliczu kilkudziesięciu tysięcy płyt… no na tyle dużo, że zaczynasz myśleć, że te kilka godzin do zamknięcia to zdecydowanie za mało. Ja byłem w jeszcze gorszej – był 1 gramofon do odsłuchu! I to oblegany przez jakiegoś lokalnego DJa. Także musiało paść: “sorry mate, can you come back some other time? I came here from Poland and I would like to buy records here and I need time”. I serio – przybił mi “piątkę” i sobie poszedł. Miałem całą piwnicę dla siebie!



Jak w takim sklepie zaczynać selekcję? Czego szukać? Przecież nie przesłucham wszystkich płyt po kolei! No i właśnie tutaj na przeciw wychodzą “znane labele” – czyli logo wytwórni na płycie, znana okładka. Poprosiłem dziewczynę (też znającą branżę, grającą z płyt winylowych, dziś żonę) żeby przejrzała konkretne boxyi i “rantem” wykładała mi to co jej w oko wpadło czytaj – znane labele.
Jakie to były? myślę że (to było ładnych kilka lat temu – najbardziej znane ale z tych starszych):
Trax Records – Założona w 1984 roku w Chicago (mój rocznik!!!!) odegrała kluczową rolę w początkach muzyki house. To właśnie pod jej szyldem ukazał się taki klasyk jak „Move Your Body” Marshalla Jeffersona
Strictly Rhythm – czyli jakby drugi biegun początków house ale właśnie z Nowego Jorku – 1989 roku. Myśląc o tej wytwórni mam przed oczami Erick Morillo, Rogera Sanchez’a czy George’a Morel’a. Wytwórnia do dziś wydaje reedycje i jej kawałki grane są do dzisiaj.
Nervous Records – Powstała nieco później, też w Nowym Jorku, w 1991 roku. Stała się szybko jedną z najważniejszych wytwórni na scenie house. Wydawała utwory takich artystów jak Armand Van Helden, Masters at Work, Todd Edwards wpływając na kształtowanie brzmienia lat 90.
na Youutbe znajdziecie fanatyków którzy swtorzyli playlisty z WSZYSTKICH WYDAWNICT!
Ministry of Sound – chyba najbardziej znana dla ogółu klubowiczów z racji klubu w Londynie ale przez Dj-ów raczej niepożądana z racji bardziej komercyjnych wydawnictw które ukazują / ukazywały się od 1993 roku.
Defected Records – dziś jakby z drugim życiem! Założona w 1999 roku przez Simona Dunmore’a, stała się jedną z najbardziej wpływowych wytwórni w świecie muzyki house. Wydaje zarówno utwory legendarnych artystów, jak i wschodzących talentów, dbając o jakość i różnorodność muzyczną. Defected jest również znana z organizacji popularnych imprez i festiwali na całym świecie. Pracując dla AM:PM, (też nie w kuj dmuchał!)
Dunmore odpowiedzialny był za wydanie potworów parkietowych do których bez wątpienia zaliczyć można „Free” Ultra Nate’a „Give Me Love” Alcatraz, oraz „Ultra Flava” autorstwa Heller & Farley Project. Znużony dużą ilością cynizmu i ciągłej gonitwy za kasą, która otacza światek dużych labeli, porzucił wygodną posadę i zabrał się za prowadzenie spółki z Janet Bell. To było w 1999 r.. Dziś to właśnie światowej sławy wytwórnia Defected Records. W 10 lat wytwórnia stała się synonimem najlepszego house’u wydając Boba Sinclaira, Dennisa Ferrera, Gela Abrila, ATFC, Charlesa Webstera, czy Erika Morillo, oraz Audiowhores. Ale tutaj można by wymieniać i wymieniać.
Toolroom Records założona w 2003 roku przez Marka Knighta zyskała reputację wytwórni promującej nowoczesne brzmienia house i techno – bardziej techhouse / tribal przynajmniej na początku. Jest na tyle kultowa że ma powiększającą się rzeszę fanów.
Mógłbym jeszcze wymieniać trochę… z tych głównych
a ile jest fajnych niszowych… np. skupionych wokół nurtu nu disco / edits który uwielbiam.
W dobie wszechobecnego streamingu kultura winylowa przeżywa prawdziwy renesans. W świecie muzyki klubowej szczególną popularnością cieszą się wydawnictwa specjalizujące się w re-editach oraz nowoczesnych brzmieniach nu-disco. Dzięki nim klasyczne nagrania z przeszłości otrzymują nowe życie, a współczesna scena taneczna wzbogaca się o brzmienia inspirowane złotą erą disco i funku. Oto kilka kluczowych labeli, które konsekwentnie rozwijają ten segment rynku.
Razor-N-Tape (USA)
Założony w Nowym Jorku przez Aarona Dae i JKriv’a label Razor-N-Tape to jeden z najważniejszych graczy na scenie re-editów i nu-disco. Ich katalog obejmuje zarówno doskonałe reworki klasycznych numerów, jak i autorskie produkcje czerpiące garściami z house’u, funku i soulu. Charakterystyczne dla tego wydawnictwa są organiczne brzmienia, ciepłe linie basowe i wysoka jakość winylowych tłoczeń.
G.A.M.M. (Szwecja) to prawdziwa instytucja w świecie re-editów, działająca już od początku lat 2000. Wydawnictwo skupia się na przeróbkach soulowych, jazzowych i funkowych klasyków, nadając im nowoczesny groove. Label ten regularnie dostarcza perełki DJ-om, którzy poszukują unikalnych numerów na swoje sety.
Whiskey Disco (USA) Kolejne amerykańskie wydawnictwo, które zbudowało swoją markę na editach i muzyce nu-disco. Whiskey Disco łączy oldschoolowe brzmienia z nowoczesnymi aranżacjami, dostarczając winylowych kąsków dla miłośników głębokiego funku, boogie i soulowych sampli.
Toy Tonics (Niemcy) Label ten to nie tylko nu-disco, ale także wycieczki w stronę deep house’u, funky i organicznych rytmów. Toy Tonics to wytwórnia kojarzona z twórcami takimi jak COEO, Kapote czy Rhode & Brown, którzy w swoich produkcjach łączą retro vibe z nowoczesnym brzmieniem.
No i dochodzimy do brzegu, do sedna tego artykułu.
Trochę przeraża mnie, że pochylając się nad taką wytwórnią… dostanę zapytania na sety wyżej wymienionych… Ale wiecie co? Chyba przyjmę wyzwanie
Tropical Disco Records to wytwórnia muzyczna, która w ciągu zaledwie trzech lat od swojego powstania stała się jednym z najbardziej dynamicznie rozwijających się podmiotów na scenie disco. Założona przez przyjaciół i renomowanych producentów, Moodenę i Sartoriala, wytwórnia opiera się na solidnych fundamentach pasji do muzyki, organizacji imprez i miłości do winyli. Ich imponująca etyka pracy oraz umiejętności w zakresie A&R zaowocowały serią przebojowych singli i wyprzedanych wydań winylowych. Rzućcie okiem i uchem na ich sociale. Mnie zaimponowały wymienione ramiona gramofonów technics – na proste marki Master Sounds (brytyjska manufaktura rotary mixerów i nie tylko). Tropical Disco charakteryzuje się dynamicznym harmonogramem wydawniczym, obejmującym cenioną, ukazującą się co dwa miesiące serię winylową oraz wydawnictwa wyłącznie cyfrowe. Wytwórnia zyskała oddanych fanów dzięki unikalnej mieszance house, disco, soul, boogie i jazzu, która przenika ich produkcje. Ich muzyka zdobyła wsparcie od czołowych DJ-ów i producentów, takich jak Chez Damier, Joey Negro, Soul Clap, Danny Krivit, DJ Spen czy Jkriv, a utwory Tropical Disco regularnie pojawiają się w audycjach radiowych, na festiwalach, w setach klubowych i transmisjach na żywo na całym świecie. Początkowo Tropical Disco funkcjonowało jako audycja radiowa prowadzona przez Sartoriala, ale szybko rozszerzyło swoją działalność, uruchamiając comiesięczne imprezy w londyńskim Brixton’s Market House. Wkrótce potem powstała wytwórnia płytowa, debiutując wydaniem „Tropical Disco Edits Vol. 1”. Od czwartego wydania Moodena dołączył do zespołu, a ich wspólny utwór „Strawberry Jam” zdobył pierwsze miejsce na Traxsource. Od tego czasu wytwórnia powtórzyła ten sukces ponad 15 razy.
Jednym z przykładów ich unikalnego podejścia jest sublabel TDR LTD, który zadebiutował wydaniem „TDR LTD 001” w październiku 2020 roku. To limitowane do 350 egzemplarzy, ręcznie numerowane i stemplowane wydanie na 180-gramowym winylu zawierało utwory takie jak „Rattlesnake & The Ant” Moodeny, „Westepark Café” Frederika Hendrika oraz „Feelin Jazz” DIY. To wydanie podkreślało zaangażowanie wytwórni w dostarczanie najwyższej jakości muzyki dla kolekcjonerów i miłośników winyli.
428 funtów 🙂 SOLD OUT https://tropicaldiscorecords.bandcamp.com/album/tdr-ltd-001
No i dotarliśmy do tego setu: live, jak podejdzie, za pierwszym podejściem.
Tracklista w opisie filmu. W trakcie zmieniających się utworów – dodałem też okładki płyt z nazwami.